Wczoraj w skrzynce pocztowej znalazłam niespodziankę a mianowicie przesyłkę Od mojej kochanej Martuchy z bloga
Okiem kobiety. Owa przesyłka szła zaledwie jakieś dwa miesiące i obie byłyśmy pewne, że już dawno po niej. Jak się okazało jeden mały błędzik literowy w adresie może narobić niezłego bigosu ale pomińmy ten fakt! ;)
Otóż w paczuszce znalazłam dwa niedostępne u mnie błyszczyki Rimmel Apocalips, które Marta wybierała sama doskonale znając mój gust! Oraz róż Sleek, ale o nim innym razem.
Kolory które dostałam to Apocalips, czyli mocny róż oraz Stella czyli dość mocna czerwień wpadająca lekko w koral. Oba te odcienie są bardzo mocne i szczerze mówić mi osobiście takie pasują, ważne żebym ja się czuła w nich dobrze. Apocalips to oczywiście lakier do ust w błyszczyku, zapewniający mocne krycie, trwałość i jakość szminki. Produkt jest bardzo łatwy w użyciu, dużo łatwiejszy niż nie jedna szminka.
Apocalips
Stella
Po dwóch pociągnięciach nasze usta są w pełni pokryte kolorem. Nie mam jeszcze na ich temat dobrze wyrobionego zdania, ale nie jest tak że kolor jest nie do zdarcia. Błyszczyk powoli się zmywa, także po jakiś 2 godzinach na pewno będziemy potrzebować poprawki.
A jak prezentują się na ustach to same widzicie!